Po co ci staż u Zienia?
Maciej Zień to projektant z dziesięcioletnim doświadczeniem prowadzenia własnej marki. Już od dekady utrzymuje się z czołówce polskich kreatorów mody. Podczas spotkania „Let's talk fashion, czyli polska moda od podszewki” w Centrum Cybernetyki w piątek 19 lutego, podzielił się swoją wiedzą i opowiedział, kto i dlaczego może współpracować z Zieniem.
Stażyści to bardzo ważny aspekt każdego atelier. Są w 100% poświęceni swojej pracy, ambitni, kreatywni i z pasją. To jest sytuacja idealna i tego oczekuje projektant od swoich pomocników. W rzeczywistości jednak często okazuje się, że z pracy chcą wyjść wcześniej, nie interesuje ich nic, poza samym faktem, że zbliżyli się do projektanta (poszukują prestiżu), a tak naprawdę na zdobycie praktyki zostali wysłani przez szkołę i zależy im tylko na papierze. Takich Maciej odsyła już na samym początku. I słusznie, bo jak sam podkreśla, stażysta musi nadawać na tych samych falach, myśleć podobnie, co projektant. Jego najważniejszym zadaniem jest sprawdzenie się w stresujących warunkach, dlatego dla Zienia ważny jest odpowiedni podział ról, aby każdy „miał co robić”. Pytanie „co chcesz wynieść ze stażu” jest podstawą tego podziału, a czasami po prostu odesłania „stażysty” z kwitkiem. Rozpoczęcie stażu wiąże się z wprowadzeniem i obejrzeniem tkanin, których Maciej zebrał całkiem sporo. Od razu widać też, kto jest zainteresowany tematem – aspirujący projektanci czasami wycinają sobie kawałki tkanin, jako próbniki.
Przy ostatnim pokazie Zienia pracowało 220 osób. Jego zespół liczy sobie ponad 20 osób, w tym 15 krawcowych. Dla porównania przeciętna korporacja liczy sobie ok. 300 osób, a jeden duży dział czy redakcja kolorowego magazynu ok. 20. Mówimy więc nie tylko o projektancie i jego wizji, ale całym mechanizmie – biznesie mody. Jako osoba stojąca na czele firmy, do niego należy nadzorowanie wszystkiego, co się w niej dzieje. Dlatego sam często nie szyje swoich ubrań. Tak naprawdę, projektant w ogóle nie musi umieć szyć, ważne jednak, aby znał podstawy, przede wszystkim wykroju. Pierwszym etapem jest zawsze rysunek i szukanie inspiracji, które są dosłownie wszędzie – trzeba być obserwatorem ludzi, zjawisk, ale też sztuki, kultury. Maciej zawsze nosi przy sobie kartkę i ołówek, bo nie wiadomo, kiedy przyjdzie mu do głowy jakiś pomysł. Są projektanci, którzy nie potrafią też rysować.
Na szczęście Zień, absolwent Liceum Plastycznego w Lublinie, doskonale radzi sobie w tym temacie i uważa, że warto wykonać nawet 50 rysunków dziennie, aby „wyrobić rękę”.
Projektant musi też znać tkaniny i umieć przewidywać ich zachowanie na sylwetce – musi wiedzieć z czego wykonać daną rzecz. Klientki Zienia mogą zawsze liczyć na to, że nie grozi im spotkanie drugiej kobiety w tej samej kreacji. Każda pojedyncza sztuka produkowana jest w kilku dosłownie egzemplarzach i rozsyłana jak najdalej od siebie. W ten sposób projektant zaskarbił sobie ok. 250 stałych klientek oraz rzeszę lojalnych gwiazd, które stanowią o prestiżu marki i są oczywiście ogromnym napędem marketingowym. Dzisiaj najdroższa kreacja Zienia kosztuje 11 tys. zł, a szycie na miarę zaczyna się od 6 tys. zł, co w porównaniu do zachodnich projektantów jest wbrew pozorom niewielką ceną. Początki jednak nie były łatwe – projektant jeździł ze swoimi projektami zapakowanymi w worki od redakcji do redakcji, aż do skutku. Dzisiaj też sam szuka sponsorów do swoich kolekcji, chociaż, jak mówi „projektant też potrzebuje swojego marszanda”.
Co radzi tym, którzy chcą pójść jego śladami? Staże, poznawanie profesjonalistów i pomysł na siebie są istotne. Przede wszystkim jednak ogromna pokora i respekt oraz ciężka praca i poświęcenie są kluczem do sukcesu. Każdy może być projektantem, ale nie każdy może być Zieniem.
autor Ewelina Dziewiela
Brak komentarzy
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
Polish Fashion
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/